Skierowanie do sanatorium

Po prawie dwóch latach otrzymałam z NFZ skierowanie do sanatorium. Dolegliwości moje związane są z żołądkiem i byłam bardzo ciekawa jak będzie przebiegało leczenie sanatoryjne. Pakować się zaczęłam dwa dni przed wyjazdem i byłam pewna, że moja odzież damska nie w całości będzie spakowana. Walizki dwie były już w samochodzie. Jeszcze kilka słów na pożegnanie dla rodzinki i wyjazd. Droga do sanatorium była długa, ale jechałam spokojnie i bez żadnych kłopotów dojechałam. Sanatoryjna recepcja kluczyki do pokoju i zaczęło się rozpakowywanie mojej odzież damska. W pokoju mieszkałam z jedna panią z Sandomierza, bardzo miła kobieta. Byłam już u nie w odwiedzinach i ona u mnie również. Walizki rozpakowane, a półki nie zostały zapełnione, aż dziwne pomyślałam. Tak się stało jak przewidywałam pakując się, nie zabrałam całej naszykowanej na ławie odzieży damskiej. Nie maiłam ze sobą modnej sukienki na tańce, ani garsonki na niedzielę. Na tańce chodziłam w spodniach i bluzeczkach, których na całe szczęście zabrałam dużo. Jeszcze nie zdążyłam się dobrze rozpakować, jak do pokoju przyszła pielęgniarka i na badania lekarskie dała karteczki.